środa, 5 kwietnia 2017

"BEHAWIORYSTA" Remigiusz Mróz

Fascynują naukowców, pisarzy, wymiar sprawiedliwości, a także opinię publiczną. Ich czyny zapisują się wielkimi zgłoskami na kartach historii. Psychologowie, psychiatrzy, profilerzy, socjologowie, wszyscy oni dążą do tego, by odpowiedzieć na jedno pytanie: co spowodowało, że właśnie w nich tkwi instynkt zabójcy? Jakie wydarzenie były punktem zapalnym i zapoczątkowało ciąg tragicznych zdarzeń?

Mordercy. Cząstka zła, która uwalnia się w człowieku, rozrastając się do monstrualnych rozmiarów. Rządza krwi, poczucie władzy, czerpanie przyjemności z wywoływania strachu w drugim człowieku. Niektórzy twierdzą, że w każdym z nas drzemie zło, które może predysponować do stania się mordercą. Dopiero splot wydarzeń rozbudza ciemną stronę, by ostatecznie zlikwidować ostatnie dobre cząstki. Nie inaczej było z Kompozytorem.

"Behawiorysta" to w głównej mierze powieść, która budzi wszystkie tajone lęki. Otwiera oczy i uświadamia, jak niewiele trzeba, by fikcja stała się prawdą... Remigiusz Mróz z "Koncertu krwi" urządza krwawą, przerażającą historię, nie szczędząc żadnego bohatera. Okrucieństwo wyziera z każdej strony. 

Do jednego z opolskich przedszkoli wtargnął mężczyzna, którego celem jest zaangażowanie społeczeństwa w zbrodnię. W tym celu uruchamia kamerę, licznik i otwiera głosowanie, kto ma przeżyć przedszkolanka czy dziecko? 

Jakkolwiek absurdalnie to zabrzmi, cenię autora za to, że nie unika na siłę okrucieństwa. Nie stwarza alternatywnego świata, w którym główny bohater ratuje wszystkich. Nie ma tutaj zapierających w piersiach "zmartwychwstań", cudownych odnalezień, nagłych zwrotów akcji. Ale jakże na rynku wydawniczym brakuje takiego "powiewu świeżości", który nie jest kalką wielu tytułów, powtarzających utarte schematy. 

Postacie są charakterne, niejednoznaczne, występuje wiele niedopowiedzeń w ich  relacjach, co dodatkowo podkręca zainteresowanie czytelnika. Fabuła jest przekonująca, trudna do przewidzenia, a dodatkowo na plus przemawiają analizy przeprowadzane przez tytułowego behawiorystę, czyli Gerarda Edlinga. Choć czasami coś zgrzyta, brakuje umotywowań działań, których zastosowanie byłoby zasadne, to wybaczamy to autorowi i podążamy dalej za fabułą.

Edling rozplótł ręce i ułożył dłonie w piramidkę. Zawsze wzbudzało w niej niepokój to, że tak skrupulatnie kontrolował swoją mowę ciała. Zupełnie jakby chciał oznajmić wszystkim wokół, by mieli się na baczności, ponieważ on sam potrafi z milczenia wyczytać więcej niż ze słów.*

Jeśli jeszcze nie czytaliście książek Remigiusza Mroza, to ten tytuł jest dobrym początkiem, by poznać styl pisania autora. Do Was będzie należała ocena, czy zachwyty kierowane w jego stronę są słuszne. Ja póki co pozostaję na pozycji obserwatora i zaciekawionego czytelnika, ale bez szczególnych ekscytacji. 

Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: "Behawiorysta"
Wydawnictwo: Filia
Miejsce wydania: Poznań
Rok wydania: 2016

*Cytat:  R. Mróz, Behawiorysta, Poznań 2016, s. 42.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz